Nowe otwarcie dla Polski, nowe szanse. Tragiczna i przedwczesna śmierć Prezydenta i osób mu towarzyszących była dla nas wszystkich szokiem. Odbiłą się również echem po całym świecie.
O co mi chodzi z tą nowością?
Nie, nie chodzi mi o nową jakość w polityce, pierwsza naiwna reakcja mogła być taka, ale nie o to mi chodzi. Wystarczy poczytać komentarze, dla niektórych podziały są jeszcze głebsze niż były. Chyba w ich małej, zapyziałej główce.
Nie, nie chodzi mi o nową jakość w społeczeństwie. Poruszenie jakiego doświadczyliśmy były prawdziwe, ale i zdecydowanej większości płytkie. Pięć lat temu rónież doświadczyliśmy czegoś podobnego przy okazji śmierci Papieża Jana Pawła II, szok opadł i powróciliśmy do codzienności.
Choć tym razem wymowa tego co się stałą jest nieco inna. Po pierwsze Prezydent, który jeszcze dwa tygodnie temu był lżony i opluwany dziś stał się ikoną narodową. Odkwyramy nowe oblicze tego człowieka, który najwyraźniej w coś wierzył, o coś walczył. Walczył o sprawy ważne dla Polski. Sam nie zgadzałem się wielokrotnie z jego polityką, ale zawsze zwracałem uwagę na to, że ci którzy z niego kpią to błaźni szkodzący Polsce, bo nie o osobę chodzi, ale o urząd Prezydenta. Obecne wydarzenia postrzegał bym przez pryzmat okrutnego żartu historii, która jednoczy Polskę wokół osoby lżonego i wykpiwanego Prezydenta.
Ale ostatnie wydarzenia to nie tylko śmierć Prezydenta i jego małżonki, ale i śmierć 94 innych osób mniej i bardziej ważnych dla państwa. Czy była to elita? Kwestia interpretacji. Czy 70 lat temu w Katyniu została zamordowana elita II RP? Zdaje się, że u Rybickiego czytałem ciekawy komentarz na ten temat. Zginęli ludzie ważni dla państwa, ale przecież Polska zdołała wystawić w II wojnie światowej czwartą armię świata. Szkoda, że walczyliśmy dla wszystkich, tylko nie dla siebie.
Jestem w Polsce od dłuższego czasu i dopiero teraz dociera do mnie, że my tak naprawdę potrzebujemy tragedii, ... by się zjednoczyć? Nie, nie koniecznie. To raczej swoisty rodzaj ekschibicjonizmu, to mentalność ofiary. Polska jest biedna, bo ... zabory, bo w Katyniu zginęła elita II RP, bo byliśmy pod butem Rosji przez dziesięciolecia. Nie przeczę, to wszystko się zdarzyło i miało ogromny wpływ na nas jako społeczeństwo. Czas jednka się ocknąć i zacząć pracwoać na to czego chcemy tu i teraz.
Za dużo jest narzekania i siedzenia z założonymi rękami, a za mało konstruktywnych działań. Niestety to nie wina naszych elit (tych zresztą brak). Te same błedy, które widzimy w politykach, te same błedy popełnaimy my na co dzień, ... tylko może w nieco mniejszej skali. Korupcja? Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Spor tych chętncy! Niestety, ale to podwójna moralność jest naszym największym problemem, a nie skorumpowane elity. Ci ludzie się skąś biorą, dorastali w takim, a nie innym środowisku.
Ale nie o wadach chciałem pisać, a o nowych szansach.
A szanse są ogromne. Polska powoli, acz systematycznie rośnie w siłę. Przypominają mi się komentarze w zagranicznej prasie po katastrofie. Po kilku akapitach na temat tragedii dziennikarze zaczynali mówić o Polsce, która oparła się kryzysowi, o Polsce która pokazuje swoją dojrzałość, gdzie następuję bezproblemowe, płynne przekazanie władzy na wielu urzędach. Nie jesteśmy jeszcze krajem bogatym, ale jesteśmy już okrzepłą demokracją, krajem dobrze rozwiniętym.
Największe szanse wiążą się z naszymi stosunkami z Rosją. Nie, nie jestem naiwny i zdaję sobie sprawę, że przywódcy Rosji wykonali gesty w kierunku Polski nie bezinteresownie. Premier Putin to świetny gracz polityczny i właśnie dlatego powinniśmy skorzystać z szansy, szansy na włączenie się w rosyjski "realpolitic" i robienie interesów z Rosją, bo o to chodzi. Tylko jeśli będziemy robić pieniądze i bogacić się jako państwo możemy mieć nadzieję na wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej.
Jest szansa na mądrą rozgrywkę, na to aby nasze przewodnictwo w UE w drugiej połowie 2011 roku przyniosło nam wymierne korzyśli. Jasne, że Rosjanie grają z Niemcami, ale mogą rónież grać z nami jeśli będziemy chcieli. Czy to ważne dla Rosji? Wydaje się, że tak, zwłąszcza w kontekście stosunków Rosji z resztą Europy, a nie tylko z Niemcami. Dla Rosji dobre stosunki z Polską są rónie ważne jak i dla nas.
Niestety, ale większość krajów zachodnich nie bardzo rozumie o co chodzi w tych naszych zaszłościach, dlatego często jesteśmy przedstawiani jako "pieniacze" bojący się Rosji. Ten ambiwalentny stosunek jest szczególnie wyraźny w przypadku krajów anglosaskich, Wielkiej Brytani, czy Stanów Zjednowczonyc, naszych największych sojuszników. Czy, aby na pewno? Oni nawet nas nie rozumieją. Bardzo dobrze świadczą o tym komentarze po katastrofie: jesteśmy z Polską całym sercem. Zero zrozumienia, a jedynie dyplomatycznie poprawny bełkot. W tym kontekście należy rónież zaznaczyć, iż dobrze się stało, że wizyta Obamy nie doszłą do skutku, podobnie zresztą jak i Sarkozego. Dla mnie od początku było jasne, że ci panowie nie bardzo chcą przyjechać na pogrzeb polskiego Prezydenta. Przynajmniej wulkan posłużył im za dobrą, dyplomatycznie poprawną wymówkę. A kto chciał ten przyjechał. Kto był obecny: nasi sąsiedzi.
Może pora zacząć żyć realnym świecie tu w centrum Europy, a nie szukać wyigaminowanych sojuszników po drugiej stronie świata. Może pora zabrać się do pracy. Jeśli czegoś chcemy to ruszmy tyłki i się o to postarajmy, a nie oglądajmy się na elity, bo tych nie ma.
Może czas na podwyższenie standardów, ... we własnym życiu najpierw.
P.S. Pozytywnym efektem ubocznym czasu żałoby był dramatyczny wzrost jakości dziennikarstwa. Przedstawienie historii realnych ludzi, którzy żyli tuż obok nas. Jaki to proste, ... czy aby na pewno?


